Mały Szary człowiek.

Mały Szary człowiek.


Każdy z nas zaczyna tak samo, ale tylko od Ciebie zależy jak skończysz. Na początku masz mały wpływ na swoją edukację, bo to Twoi rodzice decydują, ale to Ty kreujesz swoją osobowość i nadajesz sobie cechy.

Możesz powiedzieć, że ktoś ma lepiej, bo miał łatwiejszy start w życiu. Ma lepsze geny, czy wieksze szczęście w życiu.  Jasne, nie każdy rodzi się geniuszem matematycznym czy spadkobiercą willi i pękających w szwach kont bankowych. Ale co z tego ? Co z tego, że mozesz posiadać najlepsze samochody i zwiedzać cały świat, jeśli tak naprawdę nie znasz wartości pięniądza.
Bogactwo to nie tylko kolejne zera na koncie, a to masz w sercu, to- co możesz zaoferować drugiemu człowiekowi. Więc przestań patrzeć wciąż na innych i mówić sobie, że coś jest bez sensu, bo on czy ona jest lepszy. Życie to nie wyścig, ani walka o przetrwanie. Rób to co kochasz i dąż do wyznaczonych celów, choćbyś miał iść po to 10 lat, jeśli wiesz, że coś jest tego warte rób to.
Uwierz w siebie nawet jeśli kolejny raz życie rzuca Ci kłody, to tylko po to, żebyś udowodnił sobie, że potrafisz wstać i iść dalej po porażkach. Bo przecież nikt nie mówił, że Twoja droga będzie  usłana różami i od razu zajdziesz na szczyt. :)

I nawet jeśli pojawi się moment, dzień czy tydzień, w ktorym masz dość wszystkiego- to płacz, krzycz, narzekaj, ale się nie poddawaj. Żebyś za parę lat nie żałował tego jak bardzo spieprzyłeś, a mogło okazać się, że cel był za rogiem.

Zaufaj mi, jeśli z góry założysz, że Ci się nie uda- to naprawdę Ci się nie uda. Musisz być pewien siebie, walczyć o swoje i trwać przy swoim. A przy okazji bądź dobry- bo dobro, jak karma- wraca.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brak tytułu

Bloga traktuję jako formę pamiętnika, może nawet w tym momencie jak moją własną terapię.

                                            ***
W naszym życiu dzieją się różne rzeczy, jest pięknie i kolorowo. Spełniamy marzenia, idziemy do wymarzonych szkół, zwiedzamy świat, pracujemy. Ale nigdy nie możemy przewidzieć wszystkiego, na przykład, gdy wydarzy się coś co przewraca nasz świat do góry nogami.  Dziecko ? Nowe życie, ale jak pogodzić się z tym, jak to właśnie przeciwieństwo życia łamie Twój świat ? Śmierć. Sam widok tego słowa wywołuje u mnie łzy w oczach.

Możemy zaplanować sobie wszystko, ale nigdy nie bierzemy pod uwagę tego, że może wydarzyć się coś złego. Gdy umiera Ci jedna z najważniejszych osób. W takim momencie wiem co znaczy mieć złamane serce, złamane do końca życia.

Często miewam gorsze momenty, dni, kiedy głupi deszcz, klotnia z chłopakiem czy piosenka w radiu przypomina mi o tym co wydarzyło się prawie rok temu.
I nawet jeśli z pozoru ludzie myślą, że jestem niezwykle twarda i potrafię sobie poradzić niemal ze wszystkim- są w błędzie. W środku jestem krucha, a każde najmniejsze wspomnienie sprawia, że ocieram łzy z policzka.

Najgorsza w tym wszystkim jest tęsknota, świadomość, że już nigdy Jej nie zobaczę, usłyszę i nie przytulę. Nie powiem jak bardzo ważna dla mnie była. Nie tylko starszą siostrą, ale przede wszystkim przyjaciółką i drugą mamą. Od najmłodszych lat wszędzie byłam z nią. Ferie, wakacje czy dłuższe przerwy szkolne.
Nasz kontakt lekko się ograniczył, kiedy weszłam w dorosłe życie i wyjechałam za granicę. Jednak mimo wszystko nadal byłyśmy blisko i wiedziałyśmy co u nas się dzieje.
Gdy tylko zachorowała- ani razu nie usłyszałam od niej, że się boi. Była dzielna jak cholera, śmiała się, nie widziałam łez. Po prostu wytrwale wierzyła, że wszystko będzie dobrze.
                                     Ale nie było.
Próbowałam napisać wam jakieś rady. co myśleć, co robić gdy dopada was załamanie.
Ale sama do końca nie potrafię poradzić sobie z emocjami, pustką w sercu, ogromnym bólem.
I chciałbym napisać tu wszystko co czuję, czego się boję i z czym sobie nie radzę. Ale zdecydowanie nie jestem na to gotowa.
Staram się nie poddawać i brać życie garściami, bo wiem, że Ona chciałaby właśnie tego.

Ps. Tęsknię.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
PODSUMAWANIE ROKU 2018

PODSUMAWANIE ROKU 2018

   Ten rok minął bardzo szybko, niepostrzeżenie. Szczerze mówiąc, nie wiem nawet kiedy minęły te miesiące i dni. Wiem tylko, że zdecydowanie za szybko, bo nie zdążyłam zrobić tego co sobie zaplanowałam, ale wydarzyły się też rzeczy, których nie planowałam nigdy i chyba nie mógł nikt.
Wiem- życie pisze nam różne scenariusze, ale tak naprawdę to My jesteśmy kowalami własnego losu i wszystko zależy od nas i naszego postępowania.


                                                                 MIŁOŚĆ 
Od czego mogę zacząć ? Może najlepiej od początku. Podobno jaki sylwester taki cały rok i wiecie, u mnie to się sprawdziło. 31 grudnia 2017 zapamiętałam jako dość burzliwy i pełen kłótni dzień. Wtedy też zerwałam ze swoim chłopakiem, z głupoty-tak to na pewno było z głupoty. Przechodziłam gorszy okres w swoim życiu i myślałam, że samej będzie mi lepiej uporać się z tym wszystkim i poukładać sobie to w głowie.
I cały ten rok był pełen niepowodzeń w związku. Nie potrafiłam rozmawiać ze swoim chłopakiem, nie mogliśmy do siebie dotrzeć, a wszystko to przez mój marcowy  wyjazd zagranicę, ale to już wiecie-jeśli nie, przeczytajcie wcześniejsze wpisy.
Spokojnie całego roku nie spędziliśmy w kłótliwym i płaczącym związku, w październiku był przełom.Coś zrozumiałam, albo zmądrzałam- sama nie wiem. Po prostu poczułam, że nie ma sensu wiecznie doszukiwać się złych rzeczy, tylko zacząć żyć tym co Mamy i gdy sama uwierzyłam, że między nami może być jak dawniej, możemy być naprawdę szczęśliwi razem-było lepiej, oczywiście nie było serduszek i kwiatuszków, ale wiedziałam, że poprawiło się o 180 stopni.
Teraz jak patrzę na to z tej nieodległej perspektywy czasu zauważam nasze błędy, ale mamy pewność, że ich już nie popełnimy, Bo mamy siebie i to jest najważniejsze, prawda ?


                                                            PRZYJAŹŃ
Ten rok pokazał mi też wartość przyjaźni, wartość pustych słów, które nie znaczą nic.
Na początku jesteś z kimś blisko, a z czasem stajecie się zupełnie obcy. I w momencie, gdy chcesz wykonać głupi telefon do przyjaciół, zdajesz sobie sprawę że połowę musisz ominąć, bo boisz się nacisnąć zielony przycisk i zostaje Ci zaledwie jeden kontakt. To nie najlepsze podsumowanie roku, ale prawdziwe i uświadomiło mi, że tak naprawdę wokół nas jest niewiele osób, które warto nazwać przyjacielem. Nie mogę powiedzieć, że tego żałuję, bo nauczyłam się czegoś od życia. Przeżyłam rozczarowania, przepłakałam kilka nocy, straciłam zaufanie, jednak zyskałam dużo więcej.
Nauczyłam się, że nie można ot tak, obdarzać zaufaniem każdego kogo spotkam na swojej drodze, czasami jesteśmy po prostu poduszką do łez i żalów. Ale to nie zawsze działa w dwie strony, jak widać.
Jednak nie żałuję ani jednej sekundy spędzonej z tymi ludźmi, bo mam co wspominać. Zresztą w życiu nie można żałować niczego.
                                                     
                                                         PODRÓŻE
Tu niestety nie znajdzie się wiele punktów, ale obiecuję sobie i wam, że za rok, będzie tu cała cudowna lista. Obiecuję !
▫️W tym roku tydzień wakacji spędziłam nad Polskim morzem w Mielnie. Okej, może to nie najwspanialsze miejsce na Ziemi, ale byłam, zwiedziłam- odhaczone. Było ładnie, wesoło i kolorowo, jak na Polską Ibizę przystało, jeśli wasz budżet wakacyjny nie jest zbyt duży to jak najbardziej polecam.
▫️Miasto zakochanych, Paryż też udało mi się zobaczyć, trzecia rocznica w związku nie mogła odbyć się w innym miejscu niż tam,ale miłość do tego miejsca opisałam we wcześniejszym wpisie.
 Wiem, że wiele osób w moim wieku zwiedziło już poł świata, było w miejscach o których ja nawet nie śniłam, a moje małe podróże to żaden wyczyn, jednak musimy cieszyć się tym, co mamy sobie do zaoferowania.

                       
                                                             21
Właśnie dziś kończę 21 lat i powiem wam szczerze, że trochę mnie to przeraża, nie- nie chodzi mi o to ile lat mi minęło, tylko jak szybko. W pamięci mam ciągle gimnazjum, liceum, mieszkanie z rodzicami, a dziś ? Żyję na własny rachunek, w innym kraju, z ukochanym mężczyzną u boku, nie do końca spełniając się zawodowo, jednak to się niebawem zmieni.
Jak na 21 lat przeżyłam dużo, czasem mam wrażenie, że zdecydowanie za dużo.
Wylałam tyle łez, że pewnie trzeba obliczać w hektolitrach.
Spotkałam ludzi, których spotkać nie chciałabym nigdy, ale też takich, za których każdego dnia dziękuje Bogu.
Upadałam i wstawałam. Walczyłam i poddawałam się. Jednego dnia budziłam się z energią do życia, a innego żałowałam, że się obudziłam.
Wchodząc w dorosłość, wiedziałam kim chce być, jakie mam marzenia i plany na przyszłość. Minęły trzy lata i generalnie nie zrobiłam w tym kierunku nic, pomijając mało ważne epizody. Stałam w miejscu. Nawet nie wyobrażacie sobie jak żałuję swojego lenistwa, słów " od jutra ", powtarzanych codziennie. Jeśli masz zrobić coś jutro, zrób to dziś. Szkoda, że kilka lat temu nie było to moim mottem.
Te lata przeciekły mi gdzieś przez palce. Nie popełnijcie mojego błędu, nie odkładajcie planów na później, bo możecie obudzić się któregoś dnia i stwierdzić, że mogliście robić to co kochacie, ale zabrakło wam odwagi, aby iść na przód- po swoje szczęście.
Zróbcie wszystko, aby móc z czystym sercem powiedzieć- jestem szczęśliwa i spełniona. Nie patrz na to, co powiedzą inni, bo mówić będą zawsze, czy marzenia spełnisz, czy też nie. Więc, co Ci szkodzi spróbować ?




A wy, możecie tym momencie stwierdzić, że doświadczacie pełni szczęścia ?
Czy posiadacie swój własny klucz do sukcesu ?
:)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
                                Spełniłam swoje marzenia

Spełniłam swoje marzenia

   Na wstępie witam się z Wami i przepraszam za tak rzadko dodawane posty, ale nie lubię pisać na siłę i o niczym. Myślę, że was również nie interesują bezsensowne posty, z których nie wynika nic.
  Do rzeczy, bo jest we mnie pełno emocji, i sama nie wiem czy jestem w stanie opisać to co czuję, ale bardzo chcę się z wami tym podzielić.
Do idealnego i wymarzonego życia naprawdę jest mi jeszcze daleko, te wszystkie miejsca, zdolności i przedmioty, które chciałabym zobaczyć i posiadać są nie do ogarnięcia, ale z odrobiną szczęścia i przede wszystkim moją pomocą wszystko jest przede mną, bo życie jest jedno i do tego cholernie kruche, więc w przyszłości chcę mieć co wspominać i mieć pewność, iż niczego nie żałuję.

 Wiem, dla niektórych z was zwiedzenie PARYŻĄ- tak Paryża ❤️ to rzecz normalna i na pewno nienadzwyczajna, ale dla mnie, osobie która w życiu zwiedziła Litwę i to dzięki wymianie szkolnej, to naprawdę coś wielkiego, tym bardziej, że od zawsze chciałam odwiedzić Francję, może dlatego, że przez 3 lata uczyłam się francuskiego spodobał mi się ten język, kultura i miejsca. Dlatego też uznałam, że to będzie znakomite miejsce na spędzenie 3 rocznicy związku, bo gdzie indziej, jak nie w mieście zakochanych ? Jak moje wrażenia ? Paryż ma swój urok, I nawet taką porą jaką mamy, gdzie plac przy wierzy Eiffla jest cały w błocie, a wersalskie ogrody nie tętnią życiem to chcę tam wrócić, jestem zakochana w budowlach, ulicach, ogrodach nie wspominając o stylu życia i ubioru.
Spędziliśmy w stolicy niespełna dzień, to zdecydowanie za mało, żeby zobaczyć najciekawsze obiekty, ale wystarczająco dużo aby pokochać to miejsce.
Zatrzymaliśmy się w czterogwiazdkowym hotelu Oceania, oddalonym od centrum około dwóch kilometrów. Hotel jak najbardziej polecam, obsługa bardzo miła, a gwiazdki zasłużone w stuprocentach. Nie żałujemy wyboru hotelu,ale o naszej rocznicy i zmianach napiszę oddzielny post.















 




                        Marzenie numer dwa.
Tak naprawdę do końca marzeniem tego nazwać nie mogę, to bardziej pragnienie, ale zawsze chciałam mieć lustrzankę, uwielbiam fotografować, to taka mała pasja, którą postanowiłam rozwinąć i kupiłam sobie aparat, a blac friday to idealna okazja ! Może do mojego ulubionego fotografa, świra Strealu jeszcze mi daleko, ale aparat już mam, więc warto spróbować swoich sił :)

Szczerze, przyznam się, że jestem osobą, która raczej oszczędza i wolę zbierać i zbierać pieniądze, i broniłam się przed kupnem nawet lustrzanki, ale to co ostatnio dzieje się w moim życiu, i życiu rodziny uświadomiło mi, ile warte są pieniądze, albo inaczej- nie warte są nic, i postanowiłam, może nie do końca żyć chwilą, ale tym co mam teraz i po prostu powoli spełniać kolejne marzenia i pragnienia z listy.







Jakimi osobami jesteście wy ? Macie zaplanowane życie, czy raczej żyjecie z nia na dzień z mylą - co będzie to będzie- ?
Będzie mi milo jak zostawicie dłuższy komentarz z waszymi przemyśleniami, chętnie przeczytam.
Buziaki :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
(Moje) rady pozytywnego myślenia

(Moje) rady pozytywnego myślenia

 Budzisz się rano i już tego żałujesz. Nie masz na nic siły, ochoty i najmniejszej chęci, aby wstać z łóżka, wszystko wydaje Ci się być beznadziejne i bezsensu.
W każdej sytuacji widzisz negatywy i okazję, by udowodnić sobie jak bardzo jesteś do niczego.
 Skąd ja to znam. Z autopsji. Nie zawsze w życiu wszystko będzie szło po naszej myśli, i tak jakbyśmy tego chcieli. Będziesz miał pod górkę, będziesz przechodził zawody miłosne, problemy, stracisz przyjaciół, pracę, ale 'NIC NIE DZIEJE SIĘE BEZ PRZYCZYNY "
 Jak sobie z tym radzić. Z tym można sobie radzić ?

1. Myśl pozytywnie. Tak wiem, to tak jak powiedzieć anorektyczce żeby zaczęła jeść.
Ale mam na myśli tu zauważanie drobnych chwil, momentów, w których na Twojej pięknej twarzy pojawił się uśmiech. Ktoś na ulicy się do Ciebie uśmiechnie, Pani w sklepie powie, że ładnie wyglądasz, czy dostaniesz głupią dwójkę w szkole, a byłeś pewien, że zawaliłeś na maxa.
Widzisz, nawet takie drobnostki sprawią, że spoglądasz inaczej na świat.

2. Rozmawiaj. To bardzo ważne- nie duś w sobie tego co czujesz. Nie wstydź się mówić o swoich uczuciach i co Cię boli. To naprawdę pomaga, i nie oczekuj, że ten ktoś powie Ci co masz zrobić, ale masz pewność, iż nie jesteś już w tym Sam.

3. Nie uciekaj od problemu. To nie pomoże. Co z tego, że spróbujesz o tym zapomnieć, wymazać to z pamięci, jak zawsze coś, ktoś będzie Ci to przypominać. Zamknij ten rozdział- rozwiąż problem, żeby móc spokojnie zasnąć, a kolejnego dnia móc wstać z czystym sercem.

4. Otwórz się na ludzi. Nie zamykaj się w sobie, idź do innych, baw się i szalej. Masz doła, nie możesz uporządkować myśli w głowie- nie możesz wiecznie trwać w tym samym, drążyć, rozpamiętywać, uwierz mi- za kilka miesięcy to, o czym myślisz wciąż teraz, będzie nieistotne.

5. Planuj dzień. Myślisz- nie chce wstać mi się z łóżka, a ja mam zastanawiać się nad tym co będę robić ?- Tak. To, że przepłaczesz noc i dzień, nic Ci nie da, oprócz podpuchniętych oczu i bólu głowy- oczywiście. Rozplanuj sobie co możesz robić, spacer, trening, ciekawa książka, film, czy głupi obiad zamiast mrożonki.

6. Udowodnij sobie, że potrafisz. Jeśli to dla Ciebie słaba motywacja, pomyśl o bliskiej Tobie osobie i zastanów się, czy Ona chce, oglądać Cię w takim stanie. Pokaż, że przetrwasz wszystko, zniesiesz każdą porażkę, przecież to nie koniec świata. Po każdej burzy wychodzi słońce.


  Jak to jest w moim przypadku, czy korzystam z tych "wspaniałych" rad ? Korzystam, próbuję robić wszystko, aby czasem odpędzić się od miliona myśli w głowie, aby myśleć pozytywnie, że wszystko się ułoży- coś dzieje się po coś. 
Pomaga mi samotny spacer, jazda na rowerze z słuchawkami w uszach, często płacząc. Czuję też ogromną ulgę gdy pójdę do kościoła, i stanę na przeciw ołtarza. Wtedy mam wrażenie jakby Bóg zabrał ode mnie ciężar. Wiem, to kwestia wiary i tu nikogo nie zmuszę, żeby Tam poszedł, ja jestem blisko z Kościołem, więc odnajduję ukojenie słuchając Słowa Bożego. 
Uciekam też do rozmów z bliskimi, gdzie odnajduję ogromne wsparcie w gorszych chwilach, a czasem po prostu walczę ze swoimi słabościami i  udowadniam sobie, że dam radę. Bo kto jak nie ja. 
Wolałabym, żeby te rady nie przydały się nikomu, a każdy po prostu myślał pozytywnie i nie zaprzątał sobie głowy problemami, ale wiem również, iż nie da się żyć wiecznie w szczęściu.
  Jak Wy radzicie sobie z gorszymi momentami w życiu ? Wolicie zamknąć się w sobie, czy raczej rozmawiać o tym co czujecie ?
:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Przyjaźń. I czy istnieje damsko-męska ?

Przyjaźń. I czy istnieje damsko-męska ?

   Witajcie kochani ! Przepraszam za moją nieobecność, ale nadmiar pracy, brak siły, chęci i pomysłu na wpis zrobiło swoje. Mam nadzieję, że jesteście w stanie mi to wybaczyć, postaram się być bardziej regularna i was nie zawieźć  ☺️ 

  Dziś przychodzę do was z tematem dla mnie bardzo ważnym, nie wiem czy nie jednym z najważniejszych. Przyjaźń. Jedna z wartości, która u mnie postawiona jest naprawdę wysoko, bez której ciężko byłoby mi funkcjonować, ponieważ, gdy wiem, że jest ktoś, dla kogo coś znaczę, nawet w najgorszy z możliwych dni zmuszam się na głupi uśmiech, gest, czy dobre słowo. 
Wiecie, czasem zastanawiam się, jakby wyglądało moje życie, bez tych wszystkich wspaniałych osób, które są obok mnie. Bez osób, dla których chcę robić dobre rzeczy, dla których chcę pokazać, że potrafię. Dla których chcę żyć. 
Przyjaciel jest dla mnie oparciem. Oparciem w trudnych sytuacjach, złych chwilach i gorszych momentach. Nie pogłaska mnie po głowie i nie powie- wszystko będzie dobrze- tylko kopnie w tyłek i każe mi się ogarnąć, bo samo nie naprawi się nic. 
  Kiedyś za swoich przyjaciół uznawałam osoby, które po prostu były. Czasem zadzwoniły, napisały, a przypominały sobie o moim istnieniu, gdy czegoś potrzebowały. Dziś. Prawdziwych przyjaciół mogę zliczyć na palcach dłoni, ale mam pewność, że oni są i będą już na zawsze.
Podobno najlepsze przyjaźnie zawiera się w czasach szkolnych- podstawówka i gimnazjum. U mnie było od nienawiści do najlepszej przyjaźni. Tak. Kilka lat temu mogła mnie zabić, dziś możemy spędzać każdą wolną chwilę. Rozmawiać o wszystkim. Ona zna mnie najlepiej. Wie wszystko. 
Przyjaźń licealna, również u mnie przetrwała, chociaż mamy słabszy kontakt, ale mimo wszystko wiem, że mogę na Nie liczyć. W sumie nigdy nie pomyślałabym, że to właśnie one będą moimi przyjaciółkami w szkole średniej. Jedno jest pewne- dziękuję, że to właśnie One ☺️
Oczywiście Mama i siostra. Tego nie mogę pominąć. Wiem, iż nie każdy ma na tyle dobry kontakt z rodzicami i rodzeństwem, aby móc rozmawiać na każdy temat, ja na szczęście rozumiem się z nimi bez słów. Chociaż dzieli na 1500 tysięcy kilometrów jesteśmy ze sobą na bieżąco. Zawsze możemy na sobie polegać. Mogę  "przyjść" do nich z każdym problemem, czy chodzi o pracę-chłopaka-czy własne samopoczucie. 
  A jeśli chodzi o przyjaźń z mężczyzną, czy jest ona możliwa ? TAK. Naprawdę jest możliwa, a ja jestem tego żywym przykładem. 
Na początek mój chłopak. To nie tylko partner, to też przyjaciel. Mogę mu zaufać, mogę rozmawiać o wszystkim i niczym. Mam w nim wsparcie, jednak czasami mam wrażenie, że nie zawsze mówi to co myśli, a to, co ja chciałabym usłyszeć- rozumiecie- kocha mnie i nie chce mnie w żaden sposób skrzywdzić czy zranić słowem, a czasami potrzebuję, męskiego spojrzenia na sytuację. 
Wtedy z pomocą przybywa osoba, z którą kiedyś łączyło mnie "coś" więcej, albo tego chcieliśmy jednak, nasze drogi się rozeszły i po odnowieniu kontaktu mam najlepszego przyjaciela pod słońcem. I tak od około dwóch lat wspieramy się nawzajem. Potrafi postawić mnie na nogi, przedstawi sytuację, jak On to widzi, nie mówi mi co mam zrobić, czego nie robić, zawsze wysłucha, nigdy nie skrytykował mojego wyboru, chociaż dobrze wiem, że miał rację w wielu aspektach mojego życia.
Dlaczego warto mieć przyjaciela ? Moim zdaniem. To może głupie, ale czasem są sytuacje, gdy chcę porozmawiać o czymś, i oczekuję innego spojrzenia na sytuacje. Spojrzenia z perspektywy mężczyzny, chłopskiego rozumu. Prostego. Łatwego rozwiązania, które zawsze jest najlepszym wyjściem z sytuacji, która dla mnie- wcześniej wyjścia nie miała.  



Z góry przepraszam za taki chaotyczny wpis, ale chyba za dużo myśli w głowie, które ciężko przelać na słowa. Mam nadzieję, że da się to przeczytać i mnie zrozumiecie. 
 A jakie jest wasze podejście do przyjaźni ? Wierzycie w przyjaźń miedzy kobietą a mężczyzną ? Czy jest ktoś, komu ufacie bezgranicznie ?  
Ps. Jak podoba wam się nowy wygląd bloga ? :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Polka za granicą

Polka za granicą

  Cześć wszystkim, dwa dni temu się przełamałam i jestem tu z wami. Pomyślałam, że napiszę dziś dla was trochę o Moim życiu w Holandii, jak tu jest, czy mi się podoba i czy kiedyś wrócę do Polski.
 Zaczęło się od tego, że zaraz po maturze bardzo chciałam wyjechać i zarobić na szkołę, na nowy start w większym mieście. Niestety to nie wyszło, i dopiero przed świętami wielkanocnymi wyjechałam. Pamiętam do dziś jak płakałam. Ciężko mi było, tym bardziej, że nigdy nie byłam tak daleko od domu i w sumie na czas nie określony.





  Czy miałam jakieś obawy ? A kto ich nie ma, kochani. Miałam i jak patrzę na to z perspektywy czasu, to sama się śmieję. Mianowicie- Holandia w moich oczach była krajem szarym, brzydkim i ponurym, byłam przekonana, że skoro przyjeżdża tu tyle ludzi do pracy musi być zatłoczonym miejscem. Obawiałam się- uwaga- warunków, że będę mieszkać w pokoju dwa na dwa i spać na pryczy- tak już możecie się śmiać. Ale naprawdę tak myślałam. Byłam pewna, że w mieszkaniu będą sami Holendrzy, z  którymi się nie dogadam i każdego wieczoru będę płakać do poduszki z tęsknotą za domem.
  Jak to wyglądało po przyjeździe ? Szok. Holandia jest piękna. Ulice. Miasta. Ludzie. Wszystko to czego się obawiałam było zbędne. Mam ładny pokój. Mieszkam z wspaniałymi ludźmi, z którymi zresztą się zaprzyjaźniłam.
Holendrzy są wspaniali. Przesympatyczni. Dla mnie to było dziwne, że ludzie na ulicy, w sklepie- mówią Ci dzień dobry, czy pytają o samopoczucie.
 Czy było mi ciężko w innym kraju ? Na początku trochę tak. Chyba najbardziej przerażała mnie myśl, że jestem tu 1500 kilometrów od domu, zupełnie sama. I czasami było mi bardzo ciężko, przede wszystkim dlatego, iż jestem bardzo przywiązana do domu, do rodziny.
Chociaż po pewnym czasie, po kilku tygodniach czułam, że tego potrzebowałam. Takiej przerwy od życia tam, aby móc żyć tu. Aby udowodnić sobie, że dam radę.
  Co było najgorsze ? Tęsknota. Cholerna tęsknota. Przyjechałam tu sama, a w Polsce był mój chłopak. Nie widzieliśmy się dwa miesiące. Przyznam- kilometry robią swoje. Nam zrobiły dużo. Kłótnie, spory, sceny zazdrości, to  nas oboje przerastało. Chociaż mamy związek z prawie trzy letnim stażem, nigdy nie było tak źle, jak było wtedy. I jak jest teraz. I chociaż od sierpnia jesteśmy tu razem, to uczymy się siebie na nowo. Miłość przetrwa wszystko, ale nie w naszym przypadku. U nas odległość nas poróżniła, i sprawiła, że w pewnych momentach jesteśmy dla siebie obcy.
I chociaż staramy się naprawić to, co zniszczyliśmy przez te kilka miesięcy jest nam trudno. Ale myślę pozytywnie, bo co nas nie zabije to nas wzmocni.
   Jaki był główny cel przyjazdu ? Pieniądze, to oczywiste. Chciałam- jak już pisałam wyżej- mieć na nowy, lepszy start. Jednak wyszło inaczej, moje plany się pozmieniały, moje małe marzenia legły. i Holandia stała się dla mnie takim miejscem ucieczki, ucieczki od wszystkich ludzi, od problemów.
Ostatecznie wiem, że chcę nazbierać na wymarzone autko. Chce mieć to, na co nie  byłoby mnie stać pracując jako kelnerka w Polsce.
  Czym różni się życie za granicą od życia w Polsce ? Na pierwszy rzut oka widać podejście ludzi do świata. Każdy tu idzie swoją drogą, robi co chce, ubiera jak chce i mówi co chce.
Na ulicach codziennie mijam osoby, które wyglądają- moim zdaniem- dość dziwnie, ja nie wyszłabym tak na zewnątrz. Ale tutaj ? Możesz mieć swój własny, odmienny styl. Nikt nie spojrzy na Ciebie jak na odmieńca, jak to zazwyczaj bywa w Polsce.
Po drugie ceny, zarobki. Wiadomo na pewno nie każdy zarabia tu milionów, ale ludzi stać na niemal wszystko. Na moim przykładzie- nie odmawiam sobie praktycznie niczego, i nie dlatego, że zarabiam nie wiadomo ile, ale dlatego, że takie są tu ceny.
  Czy chcę wrócić do Polski ? Na samym początku jak tylko miałam tu przyjechać powiedziałam, że pojadę tylko na kilka miesięcy i wrócę, bo moim domem jest Polska. I oczywiście nic się nie zmieniło- Polska to miejsce gdzie chcę i będę wracać, ale.. Właśnie. Jak wyjedziesz musisz liczyć się z tym, że będziesz chciał zostać tu dłużej.
Ja wrócę jak zarobię na mój cel, ale może być również tak, iż za tym celem pojawi się kolejny i zostanę tu na czas nieokreślony.
Oczywiście- tęsknie za domem. Uwierzcie, jak wracam do siebie, to nie chce już wyjeżdżać. Wielokrotnie mówiłam sobie, że wrócę i będę żyć jak przedtem, bo przecież kochałam pracę kelnerki i chociaż ledwo ciągnęłam koniec z końcem to jakoś dawałam radę, ale byłam blisko domu, przyjaciół i chłopaka.
Jedno wiem na pewno, Holandia to nie Polska. I mimo, że wielokrotnie narzekałam tam na płacę, czy ogólne życie, wiem- Wrócę. Bo tam jest mój prawdziwy dom, moje miejsce na Ziemi. Tam mam wszystkich i wszystko. Nie wiem czy to będzie za miesiąc, rok, czy dwa, ale wrócę.
 A jaki wy macie stosunek do swojego kraju ? Chcecie zostać na zawsze, czy jednak widzicie siebie gdzieś w innym miejscu ?
Jeśli macie jakieś pytania odnośnie NL, śmiało pytajcie, chętnie zrobię post dla was !


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
POCZĄTKI BYWAJĄ TRUDNE

POCZĄTKI BYWAJĄ TRUDNE

Cześć wszystkim. Chociaż wiem, że pisze sama do siebie, bo przecież nikogo tu nie ma. Jeszcze, mam nadzieję, że to się zmieni.
     Zacznę jak każdy. Mianowicie po co tu jestem i co mnie do tego skłoniło. W sumie sama nie wiem, może być tak, że usunę tego bloga szybciej niż go założyłam, ale warto spróbować, prawda ?
Dobra do rzeczy. Zawsze chciałam pisać. Może dlatego, że uwielbiam czytać i miałam cichą nadzieję, iż ktoś kiedyś będzie czytał moje wypociny i będzie sprawiać mu to przyjemność, tak jak jest to w moim przypadku.
   Często mam tak, że jadąc rowerem, autobusem, idąc czy robiąc cokolwiek innego mam w głowie pełno myśli, które chce jak najszybciej zapisać.
Przygodę z blogiem rozpoczęłam tak naprawdę jakieś 3-4 lata temu. Wtedy po raz pierwszy go założyłam, prowadziłam go regularnie. Co się  z nim stało ? Usunęłam. Nie chciałam żeby ktoś go przeczytał. Wstydziłam się. Ale już z tego "wyrosłam" jeśli można to tak nazwać. Po prostu nie przejmuję się opinią innych, chyba, że wnosi ona coś do mojego życia.
   O czym będę tu pisać ? Prościej byłoby napisać o czym nie będę ! Ale w skrócie. Chcę dzielić się z wami lepszymi i gorszymi chwilami.



Może od razu powiem Wam coś o sobie i wtedy zdecydujecie, czy chcecie zostać ze mną na dłużej.
Mam na imię Natalia, mam 20 lat i pochodzę z małej miejscowości położonej w województwie warmińsko-mazurskim. Jednak zaraz po maturze wyjechałam do większego miasta, gdzie zaczęłam pracę jako kelnerka- i szczerze- uwielbiałam tę pracę. I tak przez ponad pół roku pracowałam w małej restauracji. W marcu wyjechałam za granicę i tak do dzisiaj, mieszkam w Holandii.
    Czy żałuję swojej decyzji o wyjeździe za granicę ? Tak i nie.
Żałuję, bo będąc w Polsce byłam blisko domu, rodziny. Miałam pracę, którą bardzo lubiłam, dzięki której wiele się nauczyłam. Moje relacje z przyjaciółmi były dużo lepsze.
Nie żałuję, bo będąc tu widzę kto jest kim. Kto mnie naprawdę wspiera. Uczę się języków, chociaż Niderlandzki to zło, ciężki i oporny język !
Mówiąc prawdę, wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej, i tam zawsze będę wracać.

Oficjalnie witam was w moim życiu :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 W moim życiu ♡ , Blogger